Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Imperial IPA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Imperial IPA. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 września 2018

Tropical Imperial India Pale Ale

Tropical Imperial India Pale Ale, browar Wrężel. Jest to wielki brat opisywanego wcześniej Tropical Little, czyli wersja podwójna, imperialna. Większa moc, większa goryczka. Plus owoce: pomarańcze, mango i ananas. Pasuje? Mi tak. Jak więc to wyszło? 

Pachnie faktycznie tropikalnie, lekka maślanka gdzieś muśnie, ale to w ogóle nie przeszkadza, a nawet w to mi graj! Przyznam, że jest bardziej owocowo, niż w lżejszym poprzedniku. 

Samo piwo jest bardzo mętne, ciemnozłote. Po wzięciu do ust już czuć moc - nie w  sensie alkoholowym (którego tu jest dużo), ale jest tu potężne uderzenia ciałka, gęstości i intensywności. Jest ostro słodowo, ostro chmielowo i jak w przypadku podwójnych "ip" - znacznie karmelowo. Do tego aromat tropikalny chmielowy i goryczka. Ta jest faktycznie mocna, ale czy aż tak jak opisali na etykiecie (110 IBU), bym polemizował. 

Piwo bardzo ok!

poniedziałek, 17 lipca 2017

Icek & Icek

Icek & Icek, kooperacja browarów Golem i Piwoteka. Malutka buteleczka, ale kopnięcie ma. Pod każdym względem, z każdej strony. Urzekający aromat i smak, niezła goryczka, i 7,7 % alko ;) Czego chcieć więcej?

Lekko opalizujące piwo o barwie żółto-złotej.
W zapachu głównie owoce tropikalne i lekki karmel; alkohol dobrze ukryty - niewyczuwalny.
Smak to tropiki (mango, marakuja) cytrusy (pomarańcze), żywica. Czuć pokaźny ładunek chmieli. Goryczka typu żywiczno-grejpfrutowego jest wysoka, ale nie zalega i bardzo przyjemnie się dzięki niej pije tenże napitek.

Dobre, poprawne Imperial IPA. Piłem w knajpie, tak więc mówię Wam - weszło w mgnieniu oka ;)

środa, 17 sierpnia 2016

Crazy Mike

Crazy Mike, browar Ale Browar. Potężnie lanie sprawia nam ten Mike. Zresztą co ja piszę - spuszcza nam ciężki wpierdol. Strrrraaaaasznie ciężki, po którym nie możemy się pozbierać, przynajmniej do rana dnia następnego. Jest to piwo w stylu Imperial IPA, czyli jest 9% alkoholu, przy ekstrakcie 20 i goryczce...100 IBU. Komentarz zbędny. Łomot.

Mike jest koloru bursztynowego nawet dość klarowny, chociaż jest lekka mgiełka. Wielka szkoda piany - niziutka i po chwili jej nie ma.

Bierzemy niuch. Słody, karmel, żywica i... alkohol (ahh, co tam), niemrawe aromaty cytrusowe także się tu znajdą. Sam zapach nie jest jakiś intensywny, chociaż konkretny. Wiadomo z czym będziemy mieć za chwilę do czynienia.

Chlup siup do gardziołka. Łała łiłaaa. Czuć moc w każdym aspekcie. Począwszy od ciałka piwa - niezwykle pełne i solidne; przez smak - bomba słodowo-chmielowa; po goryczkę - mocna, ale spodziewać można by się większej, nie wykręca gęby ;) Sam smak jak wspomniałem to mieszanka. Ewidentnie wyczuwalne są słody, ale bomba chmielowa współgra z nimi w parze. Jeśli chodzi o chmiel, brak mi tu typowej "ipowej" cytrusowości", jest za to żywica, zioła i trochę kwiatów. Pod nimi ukrywa się zradliwy alkohol, który czasami przebija nam się na język i gardło. Jednakże nie przeszkadza w odbiorze piwa. I jeszcze jedno. Słodycz - to co charakteryzuje podwójne IPA, tutaj jest bardzo wysunięte do przodu. Działa to w ten sposób: Łyk-czujemy aromaty, zaraz potem owe słodkie nuty, przełykając wlatuje alko i na końcu goryczka.

Sumując jest to zupełnie inne Imperial IPA, od tych które wcześniej piłem. Zdecydowane, mocne, solidne i zapychające - pije się długo. Ja raczej nie wezmę Mike na kolejne zapasy ;)