wtorek, 19 września 2017

Myrtus

Myrtus, browar Piwojad. Dzisiaj moje pierwsze spotkanie z Piwojadem. Tak na marginesie - świetna nazwa i logo browaru. Co my tu mamy więc? Witbier z dodatkiem liści mirtu cytrynowego pochodzącego z północno-wschodniej Australii. Ciekawie brzmi. Ciekawie też smakuje. 

Czuć tu klasycznego wita, owszem ale ja bym powiedział, że raczej w tle. Przody zdobywa tutaj (tak w smaku jak i w zapachu), cytrynka, hmm ale taka, dziwna cytrynka. Jakbym miał określić aromat epitetem wizualnym, to powiedziałbym, że mętna cytrynka. Plus ziołowo rumiankowo-miętowe nutki. Dodatkowo jeszcze coś tu idzie wyczuć, czego nie umiem nazwać (wibowit?) 

Ogólnie piwo słodkie o niskiej goryczce. Bardzo przyjemne do picia. Takie, że... każdemu zasmakuje ;) Niestety na sam koniec jeden mankament... ostatnie łyki trącą lekko starą szmatą... dlatego trzeba szybko wypić ;)

piątek, 15 września 2017

Fortuna Wild Sour Pigwa

Fortuna Wild Sour Pigwa, kooperacja browarów Fortuna i belgijskiego Boon. Od razu, nie będę owijał w bawełnę. Fortuna zrobiła znakomity twór. To co tu się wyprawia próżno szukać w innych propozycjach browaru z Miłosławia. Panowie pojechali do Belgii, zrobili deal i wyszło. Połączenie Lambica i piwa owocowego. W skrócie: do piwa Fortuny dolano Lambica leżakowanego 3 lata w dębowych beczkach w Belgii, na to poszedł sok jabłkowy i z pigwy Wyszło tak jak ma być kwaśno (ale bez przesady).

Kolor złoto-żółty, mętny. Pianka bogata biała, długo się trzyma.
Zapach dziwny. Nigdy nie piłem prawdziwego Lambica, dlatego dla mnie to pewna nowość. Nowe aromaty dla mnie (chociaż i dobrze znane też się pojawiają).  Więc: pachnie "kwaśno owocowo, z nutą siana i końskiej derki.

W smaku kwaśne (a jakże!), nie jakiś mega kwas, ale wyraźnie zaznaczony. Trochę jakby jabłkowe musujące wino. Ogólnie dość winny aromat podczas picia. Jakieś owoce, stajnia i siano. Jest pięknie.
Słodycz też się pojawia, może to od tej pigwy? soku jabłkowego? 

Tak czy inaczej (za tę cenę -4.99 Lidl)- piwo zacne! Za każdym łykiem jest po prostu pyszne.

P.S. Ostatnio Lidl rzucił się na piwa craftowe i regionalne. Takim to właśnie sposobem Fortuna Wild Sour trafi zapewne do większej rzeszy odbiorców - "ooo, to nie smakuje jak piwo". Przyklasnąć inicjatywie. 


środa, 13 września 2017

Trooper (druga odsłona)

Trooper, piwo angielskie. Druga odsłona piwa sygnowanego przez zespół Iron Maiden, uwarzone przy współpracy z wokalistą Brucem Dickinsonem. (Pierwszy Trooper). Nie ma co się łudzić i marzyć o jakimś wybitnym dziele. Jest to powielenie pierwszego Troopera ze zmienioną etykietką. Fajnym dodatkiem, szczególnie dla kolekcjonerów jest kapsel z głową Eddie'go :) 
Pierwsze piwo piłem w 2015 roku, czy coś się zmieniło? Raczej nie. Chyba jest nawet odrobinę gorzej. 

Smak jest ostry, trochę niby alkoholowy, ale na poziomie wytrzymałości. Lekki cytrus daje się wychwycić, lecz nieznacznie. Jest natomiast dużo słodowości i trawistych nut. Nudno i męcząco. Po ogrzaniu czuć jakby brzoskwinię i aromat staje się łagodniejszy i przyjemniejszy. Wtedy o wiele lepiej się pije. Goryczka typu "pilsowego". 

Co tu powiedzieć - z całym moim uwielbieniem do Iron Maiden - piwo nie warte swojej ceny (przynajmniej tej polskiej w Polsce). Szkoda, że nie wypuszczają panowie jakiegoś konkretnego ejla, czy innego bittera, ipa czy coś nooo - ale Premium? Angole? Ehhh. Co prawda, uwarzyli Portera, ale w Polsce go nie widziałem. Zapewne znikome ilości :(

poniedziałek, 11 września 2017

Bytów Jasne Pełne

Bytów Jasne Pełne, browar Bytów. Jedna ze sztandarowych pozycji browary Bytów z Bytowa. Regionalny browar, już całkiem popularny w Polsce. Obecnie warzy świetną Polkę -> klik. Zaczynamy.

Po prostu: Jasne ;) Oczywiście jest to Lager. Będąc na urlopie w okolicach ów miejscowości, w pobliskich lasach, na codzienną dobranockę serwowałem sobie piwa z Bytowa (z powodu takich, a nie innych warunków, czasami trzeba było golnąć z butelki ;) ). Ok. Pierwszym z nich było Jasne Pełne. Co my tu mamy?

Smakowite, trzeba przyznać, trochę słodko, trochę gorzko. Trochę karmelu, trochę maślanki. Podbudowa słodowa jest wyraźna i przyjemna. Koniec końców bardzo dobrze się pije i żadna aromatyczna nuta nie wychodzi przed inną. Chmielone jest polską Marynką i Iungą.  
Etykietka bardzo minimalistyczna. Ale... podoba mi się. Ma być klasycznie, bez fajerwerków. Tak jest. 



wtorek, 5 września 2017

What a Shot

What a Shot, browar Ale Browar. Nowe piwo od chłopaków z Ale Browar. Styl West Coast IPA. Ciekawi mnie niezmiernie, tak samo jak jego etykietka ;)

Kolor jasnobursztynowy, mętny. Pianka potężna, długo się trzyma, cały czas z nami :)
Piwo pachnie intensywnie, głównie tropikalnymi owocami (marakuja i multiwitamina!), plus nuty żywicy i lasu iglastego.

Po łyknięciu te aromaty jakoś znikają niestety, a na pierwszy plan wysuwa się naprawdę solidna, kopiąco po gardle, łodygowata goryczka. Fakt - trochę zalegająca, ale da się przeżyć. Jej muśnięcia czuć jeszcze długo i głęboko w przełyku... No dobra, jakieś smaki tutaj przecież zastaniemy, owocowość nadal jest, tyle że znikoma, jakby oddała pole żywicy i  słodowości.

Sumując: fajne, wytrawne piwo z potężną goryczką. Może nie wszystkim przypadnie do gustu, ale przecież to West Coast...takie ma być :)


niedziela, 3 września 2017

Po Godzinach IPL

Po Godzinach IPL, browar Amber. Już nie pamięta, które to piwo z serii Po Godzinach. Przynajmniej moje trzecie, czy czwarte :). 
Jest dobrze, nawet bardzo dobrze. Styl to India Pale Lager. Co to znaczy? Ano, że mamy po prostu Lagera z dodatkiem amerykańskiego chmielu. Bez obaw: polskie odmiany też są :) A więc chmiele: Chinook, Citra, Cascade (USA), Marynka, Sybilla (Polska). 

Kolor żółty mętny, zapach dość intensywny, znacznie cytrusowy i tropikalny - amerykany robią tu swoją robotę. Za którymś niuchem do głosu dochodzą polskie chmiele z bardziej trawiastym aromatem. 
Smak jest zdecydowanie bardziej polski, chociaż przebija tu się też odrobinę żywicy i gorzkich cytrusów (grejpfrut?)

Dobre piwko, na prawdę dobre jeśli jest się "po godzinach" ;)

sobota, 2 września 2017

Desire

Desire, browar Hopkins. Mój pierwszy kontakt z tym browarem. Na debiut wybrałem piwo w stylu Sour Wheat, czyli kwaśne pszeniczne. Dodatek: mango :) Może być interesująco. 
Etykietka ładna kolorystycznie, nie powala jakoś totalnie, utrzymana w stylu browaru.
Czas otworzyć kapsel.

Zapach z butelki jak i z pokala jest słodki, owocowy, mango. Totalnie mango. Kurczę jest naprawdę niebezpiecznie słodko. Zobaczymy co będzie w smaku.

Upss... tu się nic nie zmienia. Słodycz pozostaje, aromat mango dominuje, smak przypomina napój multiwitaminowy. Mimo, że jest to ok smak, nie tego oczekiwałem po piwie, które ma być kwaśne. Spodziewałem się, tak dzisiaj popularnego w ostatnich miesiącach, kwaśnego napitku z odrobiną aromatu tegoż mango. Niestety jest to piwo słodkie, owocowe, coś jak Corneliusy.  Goryczki nie zastaniemy.

Szkoda tego piwa...