wtorek, 21 marca 2017

Curaçao

Curaçao, browar Setka. Jakaś moda nastała na Witbiery ostatnio. Pamięta jak w ubiegłe lato, w pewnym barze nad Wartą, prawie każdy pił Curaçao od Setki. Ja trochę się spóźniłem i dopiero teraz mogę coś o tym napisać.

Kolorek ciemnozłoty, opalizujący. Piana niestety słaba jak na ten styl.

Pierwsze węchy i wiadomo co to za piwo, ale i tak swoją drogą ten zapach jest jakoś mało intensywny. Pośród kwiatowo-drożdżowych aromatów czuć pomarańcz i trochę niedojrzałej limonki i kolendry. Po ogrzaniu zapach staje się bardziej intensywny i bardziej złożony. W smaku pojawia się dodatkowo zbożowość i lekka kwaskowość i cytrynowość.

Koniec końców, dobry Wit. Trochę odmienny. Nie jestem wielkim fanem tego stylu, ale mogę powiedzieć, że Setka uwarzyła go bardzo dobrze :)

niedziela, 19 marca 2017

Stone IPA

Stone IPA, piwo amerykańskie. Mała puszka, a cieszy. Klasyk amerykańskiego browaru Stone. Ich flagowe IPA. Jako, że mało tego cudnego napoju, to i recenzja króciutka.

Niby IPA, to IPA, ale jakże inna niż nasze polskie wariacie na ten temat.
Piwo jest klarowne. W zapachu i smaku bardzo słodkie. Jest ananas, mango, grejpfrut.
Dość pijalne, lekkie, ale o solidnym cielsku.

Trzeba było kupić sobie trzy puszki... ;)

czwartek, 16 marca 2017

Witkac IPA


Witkac IPA, browar Inne Beczki. Chłopaki nie zawodzą. Tak jest i tym razem. Ich sesyjne żytnie IPA jest po prostu wyśmienite. Alkohol może i w ilościach raczej normalnych...ale pijalność i lekkość tego piwa przyprawia o coraz to nowe ślinotoki.

Witkac jest w kolorze jasnobursztynowym, o zapachu super słodkim, przywodzącym na myśl takie owoce jak mango, czy dojrzała brzoskwinia.

Po zetknięciu się z naszymi kubkami smakowymi znowu powala. Z początku słodko, mango, ananas, cytrusy. Później uderzenie goryczki, ta jest dość znaczna (raczej nietypowa dla piw sesyjnych). Pod koniec pojawiają się kwiatowe nuty.

Ogólnie piwo jest dość delikatne, z dość ostrym, gaszącym pragnienie finiszem. Jedno z lepszych IPA jakie piłem. Bardzo, bardzo świeże.

wtorek, 14 marca 2017

Young's Special London Ale

Young's Special London Ale, piwo angielskie. Już po raz drugi zawitał do mnie gość z browaru Young's. Teraz klasycznie - piwo Strong Ale. Jak to bywa z klasycznymi piwami - raczej nie ma dużo co opisywać ;)

Kolor, słabej herbaty, raczej klarowny, chociaż może z minimalną, ale to bardzo minimalną mgiełką. Mnóstwo bąbelków i piana wysoka, ale nie zwarta. Szybko opada.

Po otworzeniu pięknej butelki, czuć głównie ciekawą słodowość z dodatkiem herbatników.
Po łyknięciu pierwszych łyków, słody i herbatniki pozostają. Dochodzą nutki karmelu, jakby miodu, trochę ziołowość i subtelnej goryczki. Później dominującym aromatem są herbatniki i biszkopty okraszone trawiasto-ziołowym, chmielowym posmakiem. A chmiel mamy tu typowo angielskie : Fuggle, Golding i Target. Chmielony także na zimno :) Po ogrzaniu da się poczuć subtelne akcenty owocowe.

Dobre piwo, bardzo pijalne.

niedziela, 12 marca 2017

Big Game

Big Game, browar Szpunt. Sesyjne IPA, raczej nie sesyjne przez małą ilość alkoholu (bo ta jest jak najbardziej normalna); sesyjność objawia się tu w pijalności tego trunku. Lekkie w doznaniu, świeże i delikatne piwo. Bardzo, bardzo pijalne...co? Już koniec?  ;) ...he he he.

Piwo pachnie baaaardzo słodko, mamy tu konkretny strzał aromatów chmielowych.

Smak jest z kolei raczej wytrawny, już nie taki słodki, ale wciąż owocowy i bardzo tropikalny. Dość znacznie dochodzi do głosu także żywiczność.

Kurde, bardzo dobre piwo. Nie spodziewałem się ;)


piątek, 10 marca 2017

Big Dipper

Big Dipper, browar Twigg. Trzecie piwo z rzeczonego browaru, jakie było mi dane wypić. I cholera najgorsze z tej trójki. Ich ESB i Spruce Ale, były może nie genialne, ale bardzo dobre. Dzisiejszy Milk Chocolate Stout, niestety dupy nie urywa, co gorsze totalna klapa, w kibel.

Być może natrafiłem na trefną warkę, albo po prostu zepsute piwo. Spodziewałem się po opisie, gęstego, mlecznego słodko-gorzkiego Stouta, a dostałem kwas. Tak więc od początku.

Kolor ciemno brązowy, pianka prawie zerowa (wtf?) Przypomina bardziej piankę z coca-coli, niż ze Stouta - jest i nagle jej nie ma.

W zapachu w sumie dość neutralne. Trochę czekoladki, lekka mleczność (maślana?) i kawa. Także po powąchaniu jest jeszcze dobrze.

Po wzięciu pierwszego łyka osłupiałem. Zębami poszczękałem i zakląłem. Kwaśne. To pierwsze co można powiedzieć po pierwszym posmakowaniu. Później da się odnaleźć mleczną czekoladę ale znowu przykrytą jakimś kwasem. Chuj wie, czy to wada, czy zepsute. Być możeeeeee, że to przez słód pszeniczny, trochę go tu jest, może drożdże. W tej kwaskowatości pojawiają się pod koniec lekkie nuty jakiś niedojrzałych owoców.

Tak czy siak, wielki zawód. Bez porównania z angielskim czekoladowym Stoutem -> KLIK.
Piwo jest mocno  nagazowane, przez co szczypie w język. I "nie smakuje jak pachnie".

P.S. Gdzieś w otchłani internetu przewinął mi się komentarz do tego piwa: "do poprawy". Zgadzam się. Następne warki może już temat uciągną. Liczę na to.

środa, 8 marca 2017

RedemptionAle

RedemptionAle, browar Dwie Brody. Debiut nowego, rodzinnego browaru u mnie na blogu. Na pierwszy ogień piwo w stylu American Amber Rye IPA... zaraz zaraz, nie wiem czy to nie ich jedyne na razie piwo. No to debiut pełną gębą ;) Nie wiem tylko co ma znaczyć niedźwiedź na obrazku. Idąc tropem nazwy, ma to być jakieś odkupienie..., zbawienne piwo Ale . Z niedźwiedziem? ;) Dobra, zostawmy to.

Piwo to, to żytnie IPA w kolorze bursztynowym (a jak!) Oczywiście hojnie obsypane nowofalowymi chmielami Azacca, Summit, Chinook, Citra, Magnum, Simcoe, Mosaic. Uffff.

Zapach głównie karmelowy, a szkoda, bo gdzie aromaty chmielowe? Przebijają się, ale niemrawo, trochę jest owocowości i biszkoptów. Dla mnie trochę za mało.

W smaku słodowo-zbożowe z delikatną mgiełką tropikalnych owoców, trochę siana i ziół. Goryczka średnio-wysoka, nie męcząca. Gładka faktura dzięki żytu. Jest dobrze.

Jako, że to ich pierwsze piwo, nie narzekam zbytnio.
Zachęcamy chłopaków do dalszej, ciężkiej pracy.