poniedziałek, 24 lipca 2017

Lwówek Single Hop Equinox

Lwówek Single Hop Equinox, browar BRJ. Kolejny, trzeci już Single Hop od Lwówka. Tym razem na chmielu Equinox. I także, chyba tylko dla sieci sklepów Żabka :) Nieistotne, Żabek u nas dostatek.

Pianka gęsta, kolor bursztynowy, raczej klarowny, chociaż po drugim dolaniu lekko mętnieje.
Pachnie owocami tropikalnymi i sosną.

Smak jest tożsamy plus lekka maślanka i minimalny karmel. W miarę picia ujawnia się bardziej żywiczny charakter chmielu Equinox. Goryczka typu grejpfrutowego, ale jakaś taka żelazista.

Ogólnie jest ok. Rześkie, może trochę wodniste, ale można brać :)

poniedziałek, 17 lipca 2017

Icek & Icek

Icek & Icek, kooperacja browarów Golem i Piwoteka. Malutka buteleczka, ale kopnięcie ma. Pod każdym względem, z każdej strony. Urzekający aromat i smak, niezła goryczka, i 7,7 % alko ;) Czego chcieć więcej?

Lekko opalizujące piwo o barwie żółto-złotej.
W zapachu głównie owoce tropikalne i lekki karmel; alkohol dobrze ukryty - niewyczuwalny.
Smak to tropiki (mango, marakuja) cytrusy (pomarańcze), żywica. Czuć pokaźny ładunek chmieli. Goryczka typu żywiczno-grejpfrutowego jest wysoka, ale nie zalega i bardzo przyjemnie się dzięki niej pije tenże napitek.

Dobre, poprawne Imperial IPA. Piłem w knajpie, tak więc mówię Wam - weszło w mgnieniu oka ;)

piątek, 14 lipca 2017

Table Brett

Table Brett, browar Pinta. Krótki, szybki wpisik. Kolejne dzikie piwo, teraz w stylu Wild Ale od chłopaków z Pinty. Lekkie (ekstrakt 9, alkohol 3), przyjemne i niesamowicie gaszące pragnienie. Swego czasu piwo miesiąca Pinty marzec/kwiecień? 2016, teraz m.in dostępne w pubach i butelkach :) A dlaczego dzikie? A dlatego, że zrobione przez dzikie drożdże z gatunku Brettanomyces; a nazwa Table Brett pochodzi od popularnych niegdyś w Belgii oraz północnej Francji tzw. bière de table, lekkich i pijalnych piw, podawanych do posiłków (opis prod.).

Kolorek bardzo jasny, opalizujący, fajne bąbelki, pianka średnia, słaba.
Zapach i smak kwaśny, lekko grejpfrutowy (takowa jest także goryczka) plus kwaśna cytryna i trochę tropików. Wyczuwalne drożdże, a jakże. Znajdą się tam też i jakieś goździki.

No i tyle :) Kto lubi kwaśne, dobre piwa,  powinien spróbować Table Brett!


niedziela, 9 lipca 2017

Hop Sasa

Hop Sasa, browar Ale Browar. Proszę Państwa, polskie IPA. Może lepiej po naszemu by było polska IPA ;) czyli PIPA ;) No dobra, w każdym razie Hop Sasa, to bardzo dobre piwo uwarzone z polskim chmielem Iunga.

Ładnie wygląda. Jasnobursztynowo. Pachnie słodko owocowo - kurczę, prawie tropikalnie, a przecież nie ma tu amerykańskich chmieli. Iunga tak daje hmmm...

Za to smakuje już bardzo polsko. Pierwsze co uderza w twarz to goryczka, łodygowata, dość znaczna i ściągająca. Mogłaby tu być jednak mniej intensywna. Mamy tu też odrobine siana, zboża, trochę kwiatów, ziół i niby jabłek/gruszek.

Nie licząc małego minusika z goryczki, to dla mnie piwo bomba! Misz masz smaków i aromatów. A tych jest znacznie więcej niż potrafię nazwać. Chmiel Iunga rządzi!

środa, 5 lipca 2017

Czar Goryczy

Czar Goryczy, browar Manufaktura Piwna Jabłonowo. Kiedyś pisałem tu o piwie Sen Apacza, czyli jednym z piw dla Biedronki uwarzonych przez Manufakturę. Kolejnym, którymś już z kolei (nie liczę, bo naprawdę nie warto), jest Czar Goryczy, w stylu wg. Manufaktury: IPA. Jest to jeden wielki żart i rozbój. Podobnie jak Sen Apacza, ze stylem o jakim piszą nie ma nic wspólnego. To nawet nie ma nic wspólnego z "dobrym piwem", a co dopiero mówić o APA/IPA.

Czar Goryczy, no nazwa świetna. IPA to piwo znane z tego że goryczka jest tu dość wysoka. Ale tym razem nazwa dla mnie kojarzy się z "przelaniem czary goryczy", czy z po prostu "rozgoryczeniem".
Rysunek na etykietce, ma mówić klientom: piwo jest takie gorzkie, że piwny Janush zielenieje lekko mówiąc. Przy prawdziwym IPA, tak by było. Niestety nie tutaj. Etykietka raczej pokazuje mnie, po wypiciu pierwszego łyku.

Krótko: piwo jest nie do wypicia, nie w styl, śmierdzące (a powinno być pachnące), ciężkie, męczące i najzwyczajniej w świecie obrzydliwie. W kibel je!!

Nie kupujcie!!

poniedziałek, 3 lipca 2017

Hopus Jumbo

Hopus Jumbo, browar Pinta. Rozgościła się u mnie Pinta na blogu ostatnio. Które to już piwo tego browaru, które piłem - nie liczę. Tym razem klasycznie -  czarne imperialne IPA.

Kolor chociaż nie czarny, to bardzo ciemny (brąz), piana brunatna niska.
Zapach kawowo-karmelowy z przebijającymi się aromatami amerykańskich chmieli - lekko owocowo, trochę palonych słodów tu i ówdzie. No i kawa, kawa, kawa - pierwsze skrzypce w palecie aromatów. Zaprawdę, złożenie i intrygująco pachnie to piwo.

Smak wciąga podobnie. Mniej jest kawy, oczywiście palone słody nadal są. Jest czekolada deserowa w połączeniu z mixem tropikalno-owocowy. Uff...zakręcone to to.
Po łyknięciu czuje się jakby piwo zajmowało całą gębę jeszcze długo po tym jak znikło nam w gardle. Oprócz tego jest gładkie w fakturze i na prawdę super się je pije.
Goryczka przyzwoita - średnia, dobrze wywarzona. Gdyby była większa, nie byłoby tu już tak miło.

czwartek, 29 czerwca 2017

Markowy Respirator

Markowy Respirator, browar Pracownia Piwa. Niezwykle pijalne piwo w stylu Session IPA, napakowane chyba do granic możliwości aromatami tropikalnych owoców, mango, marakuja, grejpfrut - pochodzących z amerykańskich chmieli: Simcoe, Centennial, Chinook. Do tego super nazwa (piwo powstało jako prezent urodzinowy dla jednego z założycieli Pracowni Piwa: Marka Bakalarskiego).

Kolor bursztynowy, pianka słaba. Co i tak nie jest istotne, mając na uwadze jak to piwo pachnie.
A mamy tu mix, chyba wszystkich owoców jakie nam przyjdą do głowy :) Zapach ogólnie słodki.

W smaku jest też owocowo, już bardziej cytrusowo i niekiedy żywicznie, goryczka grejpfrutowa na poziomie średnim. Koniec końców, jest bardzo rześko i orzeźwiająco, typowo sesyjne, mimo raczej normalnej ilości alkoholu.

Jak ja takie piwa lubię... ahh ahhh